Podsumowanie roku [2018] – ile można zrobić w rok?

by Anita Węglicka Styczeń 06, 2019

Cześć 🙂

Jest 6.01, niedziela wieczór i wszyscy już zrobili podsumowanie swojego roku. Tylko ja ciągle to odwlekałam. Trochę się bałam, że niewiele w nim napiszę. Bo końcówka roku była ciężka. Byłam zmęczona po 3 miesiącach ciągłej pracy i kończenia studiów, 5 miesiącach godzenia poznawania świata z pracą i ostatnich miesiącach próby powrotu do rzeczywistości. Pamiętaj, żeby regularnie odpoczywać 🙂

  1. Pracowałam w agencji social media i samodzielnie obsługiwałam kilka dużych marek w zakresie reklamy na Facebooku.
  2. [w końcu] Zaliczyłam kolokwium z prognozowania gospodarczego.
  3. I 2 tygodnie później obroniłam pracę dyplomową.
  4. Kupiliśmy bilety do Tajlandii (w jedną stronę).
  5. Zaczęłam mówić w stories na Instagramie.
  6. W związku z tym musiałam zrezygnować z pracy w agencji i pożegnać się z moją wspaniałą ekipą.
  7. I zaczęłam pracować jako freelancer.
  8. Zaczęłam pracę z redakcją Marketer+ i zarządzam reklamami w mediach społecznościowych dla wszystkich produktów wydawanych przez redakcję.
  9. Pojechałam do Berlina i zachwycałam się muralami.
  10. A stamtąd poleciałam do Tajlandii.
  11. Poznałam najbardziej imprezową część Tajlandii – Phuket oraz Bangkok, gdzie przez 4 dni bawiłam się podczas Songkran, czyli tajskiego nowego roku. Dla nas był to ogromny śmigus dyngus.
  12. Przez miesiąc mieszkałam w małym tajskim miasteczku – Hua Hin. Najfajniejsze rzeczy to zachody słońca na wzgórzu i spotkania z Jarząbkami oraz wyprawa na wodospad.
  13. A przez cały czas pracowałam zdalnie z ludźmi z Polski < 3
  14. Zwiedziłam starożytne miasto Ayuttaya i nagrywałam pogadanki do filmu, którego jeszcze nie złożyliśmy 😉
  15. Bawiłam się z małpami w Chonburi.
  16. Jechałam kuszetką do Chiang Mai.
  17. Weszłam “pielgrzymką” na Doi Suthep podczas święta Vesak.
  18. Byłam na ceremonii zjadania bawoła (nie jadłam, jadł tylko jeden człowiek, w którego weszły duchy olbrzymów).
  19. Pojechałam najpiękniejszą drogą na świecie do Pai.
  20. Imprezowałam w hostelu w Laosie z międzynarodową ekipą triperów.
  21. Byłam w niebie, czyli tak wysoko że widziałam tylko dżunglę i rośliny.
  22. Przeżyłam pierwszy kryzys w tripie.
  23. Widziałam żebrzące dzieci na ulicach stolicy Laosu.
  24. Uczyłam angielskiego w Wietnamie (tylko przez godzinę w parku, ale było mega).
  25. Poznałam część historii w Wietnamie.
  26. Dużo chodziłam.
  27. Założyłam na palec złoty pierścionek.
  28. Poznałam cudowną Wietnamkę, z którą rozmawiałam nie tylko o podróży.
  29. Teraz jak o tym myślę to nie tylko jedną.
  30. Ale zostałam oszukana przez kilku innych Wietnamczyków.
  31. Pierwszy raz w życiu musiałam biec do toalety z powodu niefajnego jedzenia.
  32. Namówiłam Andrzeja na plażing.
  33. Byłam w rosyjskim miasteczku w Wietnamie – Nha Trang (serio, wszyscy witali się z nami po rosyjsku).
  34. Widziałam Francuzów cieszących się z wygranych Mistrzostw.
  35. W moje 24. urodziny byłam w dwóch krajach w Azji.
  36. Poznałam smutną historię Kambodży.
  37. Mieszkałam w chatce na wyspie na plaży i tam oglądałam zaćmienie księżyca.
  38. Zaczęłam prowadzić reklamy na Facebooku dla torebek marki Farbotka, a później dla pozostałych produktów tworzonych przez tę super kreatywną ekipę.
  39. Jadłam pyszne jedzenie.
  40. Zorganizowaliśmy kilku-osobowy Woodstock Thai Edition.
  41. Pojechałam na kilka dni do Bangkoku, które w tym tripie było miejscem, w którym trochę czułam się jak w domu.
  42. Zepsułam komputer.
  43. Przez 3 tygodnie mieszkałam 5 minut od plaży (więc w przerwie od pracy chodziłam pływać).
  44. A w weekendy chodziłam po dżungli.
  45. Pożegnałam się z Tajlandią.
  46. Zwiedzałam Kuala Lumpur. W KL są przecudowne murale, a zobaczenie Twin Towers na własne oczy to złoto.
  47. Widziałam wielokulturowość Singapuru i wieczorny pokaz w Gardens By The Bay.
  48. Wylądowałam w Berlinie i stwierdziłam, że cholernie tu zimno!
  49. A potem zdziwiłam się, że rozumiem (more or less) co mówią przypadkowi ludzie. Serio, po 5 miesiącach słuchania tonalnych języków Azji, rozpoznawanie języka przypadkowych ludzi to dziwne uczucie.
  50. Zostaliśmy przywitani chlebem i solą w Krakowie.
  51. A 3 dni po powrocie świetnie się bawiłam na polskim weselu.
  52. I to wszystko skończyło się przeziębieniem.
  53. Po 5 miesiącach przytuliłam rodziców i siostrę.
  54. Wróciłam do Krakowa.
  55. Zobaczyłam się z moją ekipą z byłej pracy.
  56. Oraz z Michaliną i Kubą.
  57. Zaczęłam na maksa zajmować się mediami społecznościowymi Brave New i jaram się tym mega!
  58. Zaprzyjaźniłam się z jogą i wygląda na to, że będzie to fajna przyjaźń.
  59. Gotowałam pyszne jedzonko. I zdrowe!
  60. Spędziłam Święta z rodziną i sylwester z przyjaciółmi.

Wypisałam te wszystkie wydarzenia jednym tchem, bez sprawdzania mediów społecznościowych. Myślałam, że będzie tego mniej, a jak się rozkręciłam to mam ochotę wpisać więcej. Ale zostawiam to z magiczną liczbą 60. To był dobry rok.

Oczywiście było też kilka niefajnych rzeczy, ale wierzę że były one po to, żebym mogła się ogarnąć, co w tym roku bardzo chętnie uczynię.

Social Shares