#swiadomepodrozowanie po Azji i w Polsce

by Anita Węglicka Marzec 11, 2019

Największym szokiem jaki przeżyłam w Azji był plastik. Jedząc na ulicy nie da się go uniknąć. Kawa na ulicy? W gratisie dostaniesz słomkę i torebeczkę na kubek (żeby Ci łapki nie marzły). Masakra. Najśmieszniejsze (-gorsze) jest 7eleven,  ichniejsza żabka – każdą, nawet najmniejszą rzecz (gumy do żucia) zapakują Ci w reklamówkę. A jak zrobisz duże zakupy, to za więcej reklamówek dostaniesz rabat na zakupy.

Co się dzieje z tymi reklamówkami? Lądują w śmieciach. Przecież my w polskich domach ładnie wyrzucamy wszystko do kosza na śmieci i później to znika, prawda? A więc po co się martwić?

W Polsce za reklamówki trzeba płacić, a one później i tak w magiczny sposób znikają z naszych domów. W Azji tak pęknie nie jest. W Azji idąc ulicą zobaczysz sterty śmieci. W Azji idąc na plażę wyczilować, zobaczysz śmieci wyrzucone przez morze. No nie przez morze, ale przez ludzi i podczas przypływu cały ten plastik miesza się z piaskiem i muszlami. Na Pacyfiku jest nawet wyspa śmieci, kilkukrotnie większa od powierzchni Polski.

Trudno jest ograniczyć używanie plastiku w normalnym życiu. W podróży jest gorzej, ale można coś z tym zrobić. Chcę Wam pokazać jak, w łatwy sposób, nie ograniczając naszego komfortu, zminimalizować zużycie tworzyw sztucznych podczas podróży po Azji oraz po Polsce.

Zakupy

Dobrze jest mieć ze sobą płócienną torbę lub plecak, zawsze. Zajmują super mało miejsca, a pozwalają nam nie tylko zaoszczędzić sporo plastiku, ale też nie ukrywajmy – idąc z torbą z fajnym nadrukiem mamy lepszą stylówkę, niż gdy ciągniemy ze sobą siatę z logo popularnego supermarketu.

Woda

U mnie zaczęło się to na studiach. Z wygody. Nie chciało mi się targać sześciopaku wody butelkowanej. Pewnego pięknego dnia kupiłam różową butelkę wielokrotnego użytku i piłam z niej kranówę. W Polsce kranówa jest pyszna praktycznie w każdym mieście (ale warto sprawdzić czy w miejscu, do którego jedziemy jest zdatna do picia).

Jak to wygląda w Azji? No jest trudniej. Nie znam nikogo, kto odważyłby się pić azjatycką kranówkę. Ale nie jest to duży problem, bo w wielu hostelach możecie wziąć (lub kupić taniej) wodę z dystrybutora. W Tajlandii też na ulicach stoją takie mini studnie, w których można napełnić swoją butelkę kilkukrotnie taniej niż kupując ją w markecie. Moi znajomi, którzy w Azji mieszkają już ponad rok, chwalą ten system.

A co do kostek lodu, są one tworzone masowo z bezpiecznej wody. Nie trzeba się ich bać 🙂

Kosmetyki

Nie wiem jak Wy, ale ja nie potrzebuję 5 odżywek i 7 balsamów. Jeden w zupełności wystarcza 😉 Szczególnie w podróży, gdy każdy ciężar ma znaczenie. Nie jestem też wielką fanką tych mini opakowań jeśli jedziemy w dłuższą podróż. One i tak wystarczają na jakieś 4 dni, a potem trzeba kupić nowe. Bez sensu. Podczas całej mojej podróży po Azji miałam ze sobą szampon + żel pod prysznic, jakąś mini odżywkę do włosów i balsam. W pielęgnacji twarzy też postawiłam na minimalizm, ale ze względu na moją problematyczną cerę, nie mogłam sobie pozwolić na aż taką oszczędność.

Prowiant na drogę

Po pierwsze warto robić kanapki na drogę. Nie oszukuj się, że to tylko dwie godziny i nie zgłodniejesz. W pociągu bardziej chce się jeść i lepiej zrobić sobie pyszną bułę niż kupić batonika od Pana prowadzącego handel obwoźny. Warto je też tak #lesswaste zapakować. Tu zgarniam patent od mojego taty. On zawsze gdy robił kanapki do pracy, pakował je w tę samą foliówkę, w której był chleb. Wtedy myślałam, że to wstyd, teraz robię tak samo i jestem z tego dumna.

To są takie drobne rzeczy, które wprowadzane do naszego życia stopniowo, nie zmniejszą naszego komfortu, a pomogą planecie – i dzieciom, które kiedyś na nią sprowadzimy, lepiej żyć. Ale jeśli jesteś typem “Już, teraz, zaraz”, jak mój narzeczony i chcesz zmian “Już, teraz, zaraz”, na pewno zainteresuje Cię inicjatywa Klubu Podróżników – Soliści.

Fanpage

Instagram

Youtube

Klub Podróżników Soliści to takie szalone Ziomeczki, co podróżują tak, żeby zostawić po sobie tylko ślady stóp, a z wyprawy zabrać ze sobą tylko wspomnienia. Teraz wystartowali z akcją, która pomoże planecie. Jak?

Po pierwsze, Soliści wiedzą, że sami świata nie zmienią. Świat możemy zmienić wszyscy razem, dlatego każdy może zostać członkiem Klubu. Jak? Zarejestruj się za pomocą tego linku.

Po drugie, pomoc dla środowiska. Razem możemy posadzić 15 000 drzew, uratować 150 000 pszczół oraz dostarczyć 72 paczki do krajów potrzebujących. Na studiach nauczono mnie, że takie gołe liczby niewiele mówią. Ale ja Wam powiem, że to duże ilości.

Po trzecie, co daje członkostwo? Oprócz odrobiny ciepła w sercu, że robimy coś dobrego  -dużo fajnych zniżek. Na przykład na bilety do kina, a zniżki na bilety do kina to świetne zniżki, bo nie tylko oglądamy filmy w dobrej jakości, ale także wspieramy twórców i pomagamy im tworzyć lepsze produkcje.

Im większy poziom członkostwa, tym wyższe są benefity. Chyba najfajniejszy jest pakiet środkowy – Solista Wędrowiec. Ale sami sprawdźcie: https://solisci.pl/tabelka-czlonkostwo/ A zapomniałabym, bo po zapoznaniu się z materiałami wydało mi się to oczywiste – cały zysk z Twojego członkostwa zostanie przeznaczony na wyżej wymienione cele.

Po czwarte, co ja mam z tego, że o tym piszę?

Soliści promują tę akcję poprzez program partnerski. A to oznacza, że osoby, które mówią o tym głośno, mogą na tym zarobić. W tym wypadku jest to 10 zł z każdego kupionego przez Was pakietu.

A więc jeszcze raz. Jeśli chcesz pomóc pszczołom i sadzić drzewa z Solistami, zarejestruj się tu -> link do rejestracji

 

Dbajmy o naszą planetę, bo ona sobie poradzi, ale my – nie bardzo.

Social Shares